– Kapłan to człowiek miłości, kapłan to człowiek Chrystusa, kapłan to człowiek nadziei – nie oddalajmy się od tego ideału – mówił bp Damian Muskus OFM podczas pokutnej modlitwy kapłanów w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie.

Kapłanów zgromadzonych w papieskim sanktuarium w Krakowie powitał kustosz ks. Tomasz Szopa. Duchowni wysłuchali najpierw konferencji ks. prof. Marcina Godawy, a później uczestniczyli w Mszy św., której przewodniczył bp Jan Zając. Homilię wygłosił bp Damian Muskus OFM.

W czasie homilii krakowski biskup pomocniczy zwrócił uwagę na konsekwencje spotkania Jezusa przez Lewiego. – Historie pierwszych uczniów Jezusa, ale także i późniejszych, nie wyłączając nas, mówią jednoznacznie o tym, że Bóg lubi wyzwania. Dlatego powołując do szczególnych zadań w Kościele, wcale nie szuka ludzi idealnych – mówił bp Damian Muskus wskazując, że Lewiego od ideału dzieliła przepaść. 

Zaznaczył, że misję Jezusa i sens powołania kapłańskiego streszczają słowa Mistrza z Nazaretu: „Nie przyszedłem powołać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”. Podkreślił, że Jezus posyła kapłanów nie tylko do sprawiedliwych, pobożnych i zaangażowanych, bo posługując wśród gorliwych, wypełniają tylko „kapłański program minimum”. Zauważył, że „czas niesprzyjających statystyk, niknącego autorytetu Kościoła, a w nim także duchownych – księży i biskupów, topniejących wspólnot i rosnącej obojętności” może być potrzebny, by „wyrwać się z błogiej drzemki” i „zwrócić większą uwagę na tych, którzy dziś naprawdę źle się mają”.

Nawiązując do spotkań z Lewim czy Zacheuszem, bp Damian Muskus zaznaczył, że także dziś Jezus posyła swoich kapłanów do ludzi, o których nie da się powiedzieć, że są wzorowymi katolikami, a ich styl życia czy wyznawane poglądy mogą bulwersować. Stwierdził, że ci ludzie nie potrzebują moralizowania i połajanek z ambony, ale obecności, więzi, relacji, a przede wszystkim świadectwa.

– Ewangelię trzeba głosić twarzą w twarz, a nie z kościelnego dystansu – mówił bp Damian Muskus. – Trzeba się czasem ubrudzić, by dotrzeć z Ewangelią do ludzi, którzy jak tlenu potrzebują dobrego słowa i nadziei. Trzeba zaryzykować wyjście w nieznane, usiąść przy stole z ludźmi nawet o fatalnej sławie, podzielić się z nimi chlebem, życzliwością. Kościół tworzy się tam, gdzie jest braterstwo i wspólnota, nie tam, gdzie zalega urzędniczy kurz – podkreślił wskazując na przykład prezydenta USA Joego Bidena, który w Środę Popielcową występował publicznie z brudnym od popiołu czołem.

– Właśnie po to wybrał nas Pan, byśmy nie omijali ludzi, którzy potrzebują nadziei, byśmy byli lekarstwem dla ludzi mających się źle. Możemy im to dać, mając w rękach Ewangelię, mając w sercu Jezusa, mając na języku Słowo Boga, mając zdolność dawania świadectwa, że Ewangelia nie jest tylko słowem i tekstem, ale programem mojego życia – podkreślał biskup dodając, że kapłani ciągle potrzebują „powrotów do Ojca i nawrócenia ku bliźniemu”.

– Wrażliwości serca trzeba się uczyć dzień po dniu. Nie jest nam dana raz na zawsze. Musimy o nią dbać, by nasz serca nie skamieniały – mówił biskup w kontekście jałmużny, jaką kapłani w tym roku składają na rzecz małej Zosi Pająk ze Skawinek, która choruje na SMA. – Niech ten nasz kapłański dar i otwarte serce dla tego konkretnego dziecka stanie się symbolem konkretnego patrzenia na ludzi i ich historie, wychodzenia w stronę tych, którzy się źle mają i niesienia nadziei tam, gdzie jej brakuje. Kapłan to człowiek miłości, kapłan to człowiek Chrystusa, kapłan to człowiek nadziei – nie oddalajmy się od tego ideału – zachęcał na koniec bp Damian Muskus.

Na modlitwie pokutnej w sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie zgromadzili się kapłani z dekanatów: Kraków-Centrum, Kraków-Kazimierz, Kraków-Salwator, Kraków-Bronowice, Kraków-Krowodrza, Kraków-Prądnik, Kraków-Podgórze, Kraków-Prokocim, Kraków-Borek Fałęcki, Kraków-Mogiła, Kraków-Bieńczyce, Niegowić, Niepołomice, Wawrzeńczyce, Wieliczka Wschód, Wieliczka Zachód.

 

Źródło: Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej